Tworząc treść custom publishing, która ma zaciekawić odbiorcę, należy pamiętać o przyciągającym wzrok tytule. Jednak odnoszę wrażenie, że w przypadku Native Shoes, nic poza nagłówkiem się nie liczy.
Nagłówek newslettera firmowego marki Native Shoes jest duży, napisany czcionką komiksową i przypomina tytuł gazety. Tak naprawdę, aby rozszyfrować nadawcę, trzeba się dobrze przypatrzeć, by dostrzec ukryty wyraz „shoes” przy literze „e” w słowie „native”. Co więcej, w lewym górnym rogu, możemy dostrzec cytat. Mało widoczny, ale jednak. Jeśli owy cytat pełni w niniejszym newsleterze ważną wolę, czy nie powinien być lepiej widoczny?
Analizując dalszą treść newsletera zastanawiam się, jaki jest jego cel? Czy marka chce zachęcić klientów, aby latem odziewali stopy w ich sandały (co miałoby zwiększyć sprzedaż), czy może bardziej zależy jej na pochwaleniu się obecnością marki na rynku?
Na słowa pochwały zasługuje stopka. Jest prosta, minimalistyczna, a jej głównym zadaniem jest zachęcić odbiorcę do śledzenia marki w mediach społecznościowych.
Magdalena Krystosik
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz